Ponad tysiąc osób wzięło udział w tegorocznej Kolumnie Nacjonalistycznej, która od kilku lat towarzyszy Marszowi Niepodległości w Warszawie, gromadząc tłum...
Read More

Pomysł spotkał się z falą krytyki ze strony organizacji broniących praw człowieka, według których obecne regulacje Unii Europejskiej dot. radykalizacji są wystarczające. Jedna z nich stwierdza, że definicja „radykalizmu” została tak szeroko zakrojona, iż mogliby pod nią podpadać nawet bojownicy o wolność z innych krajów. Przeciwnicy projektu wspominają także o 70-ciu pytaniach, które miałyby być używane do rozpoznania jak bardzo radykalna jest dana osoba. Zbadane mają zostać również stosunki w rodzinie oraz kontakty z przyjaciółmi, sąsiadami, kolegami ze szkoły i współwięźniami. Ponadto zwraca się też uwagę na “sytuację ekonomiczną”, “rzucające się w oczy psychopatyczne zapędy”, “stopień bezpośredniego osobistego wsparcia”, np. ze strony rodziny, oraz ogólne “środowisko społeczne”.
Jeżeli projekt zostanie zatwierdzony (a wszystko na to wskazuje), będzie to kolejny etap postępującego schematu nadużywania terminów takich jak „ekstremista” czy „terrorysta” w stosunku do każdego, kto w jakimś stopniu nie pasuje do odgórnie narzucanej wizji światopoglądowej.